Relacja Nadzoru

Regulamin forum
UWAGA! To nie jest forum ekspertów. Każdy użytkownik ma prawo do swojego zdania i innego spojrzenia na zagadnienie.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Marco
β
Posty: 8157
Rejestracja: wtorek 15 kwie 2008, 17:02
Socjotyp: LSI
Lokalizacja: Kraków

Relacja Nadzoru

Post autor: Marco » niedziela 10 sie 2014, 17:35

(...)

[hr][/hr]
  • Asymetryczna (nadawca+odbiorca):
    ILE+LSI, SEI+EIE, ESE+SLI, LII+IEE, SLE+LII, IEI+ESE, EIE+ILI, LSI+SEE, SEE+EII, ILI+LSE, LIE+IEI, ESI+SLE, IEE+ESI, SLI+LIE, LSE+SEI, EII+ILE.
  • Asymetryczna (odbiorca+nadawca):
    ILE+EII, SEI+LSE, ESE+IEI, LII+SLE, SLE+ESI, IEI+LIE, EIE+SEI, LSI+ILE, SEE+LSI, ILI+EIE, LIE+SLI, ESI+IEE, IEE+LII, SLI+ESE, LSE+ILI, EII+EIE.
Relacja Nadzoru pisze:Relacja skupia się na sposobie postrzegania świata przez nadawcę (nadzorcę), który jest męczący dla odbiorcy (nadzorowanego). Jednakże na bardziej powierzchownym poziomie relacji panuje dobre zrozumienie, wręcz z docenianiem wkładu odbiorcy (nadzorowanego) przez nadawcę (nadzorcę).

Awatar użytkownika
miaka
Posty: 476
Rejestracja: niedziela 20 mar 2011, 19:56
Socjotyp: SEI

Re: Relacja Nadzoru

Post autor: miaka » poniedziałek 11 sie 2014, 11:59

Nadzorowany mnie denerwuje i fascynuje jednocześnie. Miałam sytuacje, kiedy ja z mila chęcią nawiazalabym jakas fajniejsza i glebsza relacje, ale nie bylo to możliwe, z tego względu, ze moje absolutnie "niewinne" intencje byly odczytywane opacznie. Mam wrażenie, ze nadzorowany broni sie nieadekwatnie, czeka na atak badz wyczuwa wrogość tam, gdzie tego w ogóle nie ma.

Awatar użytkownika
Marco
β
Posty: 8157
Rejestracja: wtorek 15 kwie 2008, 17:02
Socjotyp: LSI
Lokalizacja: Kraków

Re: Relacja Nadzoru

Post autor: Marco » poniedziałek 11 sie 2014, 12:14

miaka pisze:Nadzorowany mnie denerwuje i fascynuje jednocześnie.
Nie widzę tego w ten sposób, za to pasuje do dwóch rożnych osób tego samego typu. W przypadku tej relacji pojawiają się dość skrajne różnice w odbiorze osób tego samego typu. Możliwe, że wynika to z dość powierzchownych relacji z nadzorowanymi.

Awatar użytkownika
miaka
Posty: 476
Rejestracja: niedziela 20 mar 2011, 19:56
Socjotyp: SEI

Re: Relacja Nadzoru

Post autor: miaka » poniedziałek 11 sie 2014, 13:04

Marco pisze:
miaka pisze:Nadzorowany mnie denerwuje i fascynuje jednocześnie.
Nie widzę tego w ten sposób, za to pasuje do dwóch rożnych osób tego samego typu. W przypadku tej relacji pojawiają się dość skrajne różnice w odbiorze osób tego samego typu. Możliwe, że wynika to z dość powierzchownych relacji z nadzorowanymi.
Hm, identikal mnie bardziej nudzi niż fascynuje. Denerwuje, to fakt, bo widzę wady, które zauważam tez u siebie.

dormi
Posty: 134
Rejestracja: sobota 29 mar 2014, 16:15
Socjotyp: IEE

Re: Relacja Nadzoru

Post autor: dormi » wtorek 12 sie 2014, 11:34

miaka pisze:Nadzorowany mnie denerwuje i fascynuje jednocześnie. Miałam sytuacje, kiedy ja z mila chęcią nawiazalabym jakas fajniejsza i glebsza relacje, ale nie bylo to możliwe, z tego względu, ze moje absolutnie "niewinne" intencje byly odczytywane opacznie. Mam wrażenie, ze nadzorowany broni sie nieadekwatnie, czeka na atak badz wyczuwa wrogość tam, gdzie tego w ogóle nie ma.
ja mam tak, będąc na pozycji osoby nadzorowanej, że potrafię doszukać się złych intencji tam, gdzie ich nie ma. po prostu postawa obronna. ale to zmniejsza się wraz z rozwojem relacji i ilością przeprowadzanych rozmów.
take me back to the night we met

inv
Posty: 2484
Rejestracja: czwartek 21 kwie 2011, 10:32
Socjotyp: ILE
Poprzedni login: Inv
Lokalizacja: w pracy

Re: Relacja Nadzoru

Post autor: inv » wtorek 12 sie 2014, 13:41

O ILE jestem ILE, to nadzorowanych odbieram jako bardzo przewidywalnych i skrytych. Doskonale rozumiem o czym mówią i myślę, że wiem jakie w rozmowie będą mieli reakcje na co. Nie rozumiem do końca ich potrzeb i ich nastawienia. Z LSI mogę się szybko dogadać. Jeżeli chodzi o nadzorujących, to w zasadzie mam wrażenie, jakby to było w drugą stronę z tym, że nigdy nie wiem jak zareagują na moje konkretne uwagi, tak jakbym wiedział, że cokolwiek nie powiem, to powiem źle.
tutaj się pisze mądre bzdury

Awatar użytkownika
miaka
Posty: 476
Rejestracja: niedziela 20 mar 2011, 19:56
Socjotyp: SEI

Re: Relacja Nadzoru

Post autor: miaka » wtorek 12 sie 2014, 21:18

Z perspektywy nadzorowanego: czynności wykonywane pod okiem nadzorcy to istny koszmar. LSE chyba lubią patrzeć na to, jak ktos wykonuje robotę a ja mam wtedy ochotę schować sie i wrócić dopiero z ukończonym dziełem. I tak mogę miec pewność, ze zostanie po mnie poprawione, bo zrobiłam "niedostatecznie", nie tak, jak widzi to LSE. Zauważam tez brak wiary w to, ze zrobię cos dobrze i często nadzorca jest zaskoczony tym, ze efekt wyszedł zgodny z jego widzimisię, co i tak zdarza sie bardzo rzadko, bo zazwyczaj, tak jak pisałam, nie obywa sie bez poprawek. Klotnie i nieporozumienia są czeste, ale niezbyt dlugotrwale i szybko wraca wszystko do normy, ale pelnego zrozumienia dwoch stron brak.

czarek_h
Posty: 22
Rejestracja: środa 25 mar 2015, 20:45

Re: Relacja Nadzoru

Post autor: czarek_h » poniedziałek 30 mar 2015, 12:36

Nadzorujacy: meczy mnie. Wiem, ze ma dobre intencje, lecz wszelkie metody prob dogodzenia mi wyczuwam jako irytujace i wybijajace mnie z rytmu. Sam z kolei nie czuje potrzeby kontaktu z ta osoba. Traktuje raczej poblazliwie, jako troche niepowaznych, acz milych ludzi. Niestety nie rozumieja mojego poczucia humoru.

Nadzorowany: swietna osoba, ktorej moge w pelni ufac, lecz czasem czuje, ze zachowuje sie przy niej jak... mniej powaznie. Mimo to mozemy miec wiele wspolnych tematow, dosc podobne cele, spojrzenie na sprawy, ale relacja jakby rozlacza sie dosc szybko, jesli nie podtrzymuje jej. Rozumieja moje poczucie humoru a ja ich.

Awatar użytkownika
Helenka
Posty: 124
Rejestracja: czwartek 10 gru 2015, 01:00
Socjotyp: SEI
Lokalizacja: za magnolią

Re: Relacja Nadzoru

Post autor: Helenka » wtorek 23 sie 2016, 14:41

miaka pisze:Z perspektywy nadzorowanego: czynności wykonywane pod okiem nadzorcy to istny koszmar. LSE chyba lubią patrzeć na to, jak ktos wykonuje robotę a ja mam wtedy ochotę schować sie i wrócić dopiero z ukończonym dziełem. I tak mogę miec pewność, ze zostanie po mnie poprawione, bo zrobiłam "niedostatecznie", nie tak, jak widzi to LSE. Zauważam tez brak wiary w to, ze zrobię cos dobrze i często nadzorca jest zaskoczony tym, ze efekt wyszedł zgodny z jego widzimisię, co i tak zdarza sie bardzo rzadko, bo zazwyczaj, tak jak pisałam, nie obywa sie bez poprawek. Klotnie i nieporozumienia są czeste, ale niezbyt dlugotrwale i szybko wraca wszystko do normy, ale pelnego zrozumienia dwoch stron brak.
10/10 ;)

Kiedyś spotkałam w jednej książce opis relacji, który IMO idealnie opisuje moją relację z nadzorcą:
Czułam się przy niej jak głupia smarkula, i w efekcie zaczynałam zachowywać się jak ostatnia niezdara. Zawsze zjawiała się akurat wtedy, kiedy upuściłam coś na podłogę albo walczyłam z gałką przy kuchence, albo stała na korytarzu z lekko poirytowaną miną, kiedy wracałam z dworu z drewnem do kominka, tak jakbym była na zewnątrz dłużej niż potrzeba. Co dziwne, jej postawa wobec mnie była trudniejsza do zniesienia niż chamstwo jej syna.
Chamstwo ILE zawsze lepsze od choćby jednego spojrzenia LSE :lol1:
SEI-zależy-kiedy

Awatar użytkownika
malna
Posty: 1201
Rejestracja: niedziela 13 sty 2008, 16:43
Socjotyp: EII
Poprzedni login: malna
Lokalizacja: Wrocław

Re: Relacja Nadzoru

Post autor: malna » wtorek 23 sie 2016, 20:04

A ja lubię SEE. Czasem nawet szczerze podziwiam.
Chamstwo ILE zawsze lepsze od choćby jednego spojrzenia LSE :lol1:
Spojrzenia LSE też lubię.
EII Ne

a lot of hope in one man tent

dormi
Posty: 134
Rejestracja: sobota 29 mar 2014, 16:15
Socjotyp: IEE

Re: Relacja Nadzoru

Post autor: dormi » niedziela 07 sty 2018, 13:16

Mam wrażenie, że jak spotykam swoich nadzorców to zawsze patrzę na nich z lekkim podziwem. Jest to najczęściej osoba, z którą chciałabym zagadać jako pierwszą, poznać. I jak już dochodzi do poznania to na pierwszy rzut oka, okazuje się, że jesteśmy bardzo do siebie podobni. I dotąd aż trzyma nas wspólny temat, dotąd wydają mi się całkiem ciekawi. A później coraz bardziej nudni, niespójni, coraz bardziej wymagający. Okazuje się, że jednak mają w sobie coś takiego, co mi przeszkadza i czego nie potrzebuję. Czuję się w sumie też trochę naciskana, jakby w obowiązku by coś zrobić, powiedzieć, jakoś rozbawić, aczkolwiek i tak wiem, że nie wykonam tego skutecznie i relacja na dłuższą metę jest taka rozmyta, uciążliwa. Tak jakby nadzorca przyciągał mnie za każdym razem, ale nadmiar oczekiwań i wymagań z jego strony bardzo zniechęcał. Im dłużej znam nadzorcę, tym bardziej też czuję się dotknięta przez jakiekolwiek słowo, czy niewinny żarcik. Jeżeli jest to relacja bliższa lub zawodowa, wtedy występują liczne zgrzyty. I jak jeszcze z konfliktorem gra się w tak jakby otwartą wojnę, to z nadzorcą te zgrzyty są pod jakąś taką pierzynką żarcików, niezrozumienia i zbyt wysokich oczekiwań. O, wydaje mi się też, że mój nadzorca jakby zawsze czeka aż zrobię coś głupiego, walnę gafę by mi o tym niezwłocznie przypomnieć, czy też złapie się jakiegoś słówka i będzie je non stop komentował, rozwodził się nad, zamiast po prostu skończyć temat.

Z drugiej strony zastanawia mnie czy nadzorca nie jest bardziej pokrzywdzony postawą nadzorowanego. Nadzorowany, żeby sprostać oczekiwaniom nadzorcy, zaczyna go zabawiać "na swój sposób", na co nadzorca reaguje nieco agresywnie: "Dlaczego tak robisz? Nie jesteśmy w przedszkolu! Przestań mnie prowokować".
take me back to the night we met

Tomasz Hajto
Posty: 88
Rejestracja: poniedziałek 11 wrz 2017, 23:25

Re: Relacja Nadzoru

Post autor: Tomasz Hajto » niedziela 07 sty 2018, 15:54

dormi pisze:
niedziela 07 sty 2018, 13:16
I jak jeszcze z konfliktorem gra się w tak jakby otwartą wojnę, to z nadzorcą te zgrzyty są pod jakąś taką pierzynką żarcików, niezrozumienia i zbyt wysokich oczekiwań.
Inaczej widzę relację konfliktu. Daleko jestem od porównywania jej do otwartej wojny. Raczej zerowe zrozumienie, wkładanie bardzo dużo wysiłku w to by z interakcji cokolwiek wyszło. Ale przede wszystkim praktycznie brak zainteresowania dla drugiej osoby, brak zainteresowania dla jego punktu widzenia. Dodałbym, że konfliktorzy widzą się nawzajem jako osoby, które stawiają przed sobą tak potężną barierę emocjonalną/komunikacyjną, której za nic nie da się obejść. I raczej takie relacje kończą się łatwo i bez żalu.

ODPOWIEDZ