Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Zaawansowane, alternatywne bądź niepewne teorie
Regulamin forum
UWAGA! To nie jest forum ekspertów. Każdy użytkownik ma prawo do swojego zdania i innego spojrzenia na zagadnienie.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
anaplastyczny
Posty: 381
Rejestracja: czwartek 24 lip 2008, 17:16
Socjotyp: ILE

Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: anaplastyczny » niedziela 21 cze 2009, 22:37

W dalszym ciągu próbując wyrobić sobie klarowniejsze spojrzenie na podstawowe pojęcia socjoniki, sięgnąłem po książki Antoniego Kępińskiego. Teoria metabolizmu informacyjnego stanowi jedną z ważniejszych koncepcji w jego dorobku i poświęca jej wiele miejsca, wyjaśniając przy jej pomocy różne zjawiska psychiczne. Na razie nie natrafiłem jednak na żadne rozważania, dotyczące indywidualnego zróżnicowania procesów metabolizmu. Zamieszczam kilka cytatów, które dobrze oddają moim zdaniem punkt widzenia Kępińskiego i są zarazem ciekawe z perspektywy socjoniki.

*** ***
**
*** ***

[...] W trzecim rozdziale prof. Kępiński zajmuje się tak zwanym przez siebie metabolizmem informacyjnym. Tym metaforycznym terminem określił podstawowe zjawisko życia. Ustroje żywe mianowicie -- w przeciwieństwie do przedmiotów świata nieożywionego -- stanowią według prof. Kępińskiego tzw. układy otwarte, tzn. mogące egzystować tylko dzięki stałemu przepływowi energetycznemu między nimi a środowiskiem zewnętrznym. Istotą życia jest metabolizm (z greckiego: meta=poprzez, ballein=rzucać). Żaden atom w ustroju długo nie pozostaje ten sam. Póki ustrój żyje, istnieje przepływ substancjalno-energetyczny między nim a środowiskiem zewnętrznym, stała jest określona struktura, plan genetyczny. Ustrój jednak, aby zdobyć energię potrzebną do życia, musi orientować się w otaczającym go świecie, dlatego już na najniższych szczeblach rozwoju -- obok metabolizmu energetycznego -- pojawia się metabolizm informacyjny, który polega na wymianie informacji między ustrojem a środowiskiem.

Metabolizm informacyjny (wymiana informacyjna) ma, zdaniem autora, dwie fazy. Wymagają one choć krótkiego wyjaśnienia. W pierwszej fazie dochodzi do spontanicznego rozstrzygnięcia, czy zbliżyć się do otoczenia, czy od niego oddalić, czy zwiększyć dynamikę życiową, czy ją obniżyć. Kontakt ze światem otaczającym i z własnym środowiskiem ustroju jest tu bezpośredni, liczba modeli rzeczywistości (struktur czynnościowych) nieduża, wahania mają charakter ilościowy. Rozstrzygnięcie dokonuje się autonomicznie, poza naszą świadomością. W zasadzie nie potrafimy kierować naszymi nastrojami i uczuciami.

W drugiej fazie natomiast metabolizm jest skierowany na aktywność ustroju w świecie otaczającym. Tutaj realizuje się własny plan działania i na zasadzie sprzężenia zwrotnego sprawdza się jego działanie (,,działam i obserwuję fakt własnego działania''); w ten sposób tworzy się sekwencja przyczyny i skutku. Kontakt ze światem otaczającym i z własnym środowiskiem wewnętrznym nie jest tu tak bezpośredni, jak w pierwszej fazie, gdyż przede wszystkim metabolizm informacyjny jest tutaj skierowany na plany aktywności ustroju i na ich realizację. W pewnym więc sensie jest to świat sztuczny, stworzony przez człowieka.

Pierwsza faza metabolizmu informacyjnego wiąże się z naszym życiem uczuciowo-nastrojowym, a druga -- z naszym życiem w zakresie myśli i woli. Rozwój filogenetyczny tzw. nowej kory mózgowej (neocortex) dotyczy przede wszystkim drugiej fazy metabolizmu informacyjnego. To rozróżnienie daje podstawę wywodom autora. [...]

Z przedmowy Eugeniusza Brzezickiego do ,,Melancholii''

***

W metaboliźmie informacyjnym stany uczuciowe ze znakiem dodatnim towarzyszą na ogół tym procesom, w którym wzrasta negatywna entropia, a więc zmierzającym do uporządkowania informacji, do stwarzania harmonii w przeżyciach. Chaos, nieporządek wewnętrzny, niemożność scalenia zbyt licznych informacji itp. wywołuje na ogół stan rozdrażnienia i niepokoju.

Tu jednak obowiązuje zasada zmienności. Porządek choćby najdłużej się utrzymujący, staje się w końcu męczący, człowiek chce się z niego wyzwolić, tęskni za czymś niezwykłym, nieprzewidzianym, za szaleństwem, rozkiełznaną swobodą, ekstazą itp. Jest to Nietzscheański nurt apolliński i donizyjski. Oba przeplatają się w życiu człowieka, jak też i w życiu grup społecznych.

Większy stopień uporządkowania wiąże się na ogół z aktywnością dnia, co jest zrozumiałe, gdyż aktywność w stanie czuwania wymaga określonego porządku, poza tym porządek ten narzucają warunki otoczenia. Wtedy porządek własny ustroju miesza się z porządkiem otoczenia i zwykle ten ostatni raczej przeważa.

Natomiast w stanie spoczynku dezintegracja jest większa; myśli, wyobrażenia, uczucia swobodnie się porzuszają i swobodnie ze sobą kojarzą. Nie ma bowiem nacisku sytuacji zewnętrznej z jej swoistym porządkiem. Wycofanie się więc z interakcji z otoczeniem jest wprawdzie zwycięstwem porządku własnego, ale -- wskutek samego faktu wyłączenia się z wymiany informacyjnej z otoczeniem -- porządek ten ma wysoki stopień dezintegracji. Trzeba dużego wysiłku woli, jakiego wymaga wewnętrzna koncentracja, by w tym własnym nieporządku osiągnąć z powrotem porządek, który nie jest już porządkiem narzuconym z zewnątrz, ale własnym.

Zwycięstwo własnego porządku nad porządkiem otoczenia jest z reguły połączone z uczuciami przyjemnymi. Najlepszym przykładem tego jest praca twórcza; gdy uda się uporządkowanie własnych myśli, a tym bardziej ich realizowanie w postaci przekształcenia otoczenia według własnej konstrukcji, wówczas z reguły odczuwa się zadowolenie. [...]

***

Wymiana sygnalizacyjna ze środowiskiem polega na ustawicznej wymianie postawy ,,rządzę'' i ,,jestem rządzony''. Każdy sygnał wychodzący z ustroju ma w sobie jednocześnie dwa porządki: danego ustroju i jego środowiska. W miarę jak człowiek izoluje się od wymiany sygnalizacyjnej z otoczeniem, zwiększa się jego władza nad ,,swoimi dziełami''. W tym sensie myśli, uczucia, marzenia itd. są bardziej własne niż słowa, czyny, różnego rodzaju przejawy zachowywania się.

***

Faza pierwsza

Zmiana sytuacji zewnętrznej czy wewnętrznej ustroju wiąże się prawdopodobnie ze zmianą w przeżywaniu, czyli w stanie subiektywnym. Przede wszystkim zmienia się koloryt uczuciowo-nastrojowy (oscylacje między biegunami zadowolenia i cierpienia), który jest subiektywnym odpowiednikiem zaspokojenia podstawowych potrzeb, mobilizacji ustroju do walki lub ucieczki, przyjęcia zasadniczej postawy orientacyjnej (,,od'' lub ,,do'' otoczenia) i ogólnej dynamiki życiowej. Jest to jak gdyby faza przygotowawcza, pierwsza reakcja na zmianę środowiska zewnętrznego i wewnętrznego; dopiero na jej tle rozwija się właściwy proces metabolizmu informacyjnego, czyli wymiany sygnałów z otoczeniem. Z potencjalnych struktur czynnościowych, którymi dysponuje dany ustrój, zostają wybrane i zrealizowane te, które najbardziej odpowiadają sygnałom wysyłanym przez otoczenie i zewnętrznej sytuacji ustroju. Powstaje w ten sposób odpowiednia forma zachowania się ruchowo-słownego. Gdy np. usłyszymy sygnał telefonu, pierwszą reakcją jest jak gdyby lekki wstrząs, będzie on silniejszy w chwili zasypiania, koncentracji uwagi lub w stanie znerwicowania, polega on głównie na uczuciu zaskoczenia i reakcji wegetatywnej.

Faza druga

Stanowi ona tło dalszej interakcji z otoczeniem; z wielu możliwych form zachowania się powinna zostać wybrana ta, która najbardziej odpowiada sytuacji. Zwykle jest to forma zachowania się najczęściej powtarzająca się, a więc struktura czynnościowa najlepiej utorowana i tym samym mająca największe prawdopodobieństwo realizacji, w konkretnym przykładzie podniesienie słuchawki i powiedzenie ,,halo'', ale można też słuchawki nie podnieść, wyłączyć gniazdko telefonu, rozbić go, wyjść z pokoju, zacząć krzyczeć itd. -- możliwości jest bardzo wiele.

***

Subiektywnym wyrazem procesów drugiej fazy metabolizmu informacyjnego jest myślenie. Dzięki niemu odczuwamy tworzące się w drugiej fazie modele rzeczywistości i własnej aktywności. Odrywanie przeżyć o charakterze myślowym od przeżyć o charakterze nastrojowo-uczuciowym jest naukową fikcją. Rozszczepienie takie ułatwia czasem zrozumienie pewnych zjawisk, ale nie jest ono zgodne z subiektywną rzeczywistością. Nie ma ,,czystych'' myśli, jak nie ma ,,czystych'' uczuć i nastrojów. Koloryt nie może istnieć bez formy, a forma bez kolorytu. Każda myśl przepojona jest uczuciem i nastrojem, a każde uczucie i nastrój ma swoją formę myślową. Przedstawione tu dwie hipotetyczne fazy metabolizmu informacyjnego są też pewnego rodzaju fikcyjnym modelem, mającym ułatwić zrozumienie wymiany informacji między ustrojem a jego środowiskiem. Obie fazy przeplatają się stale ze sobą, jedna bez drugiej istnieć nie może, ich łączność wynika zresztą z całościowego charakteru pracy układu nerwowego.

Antoni Kępiński, ,,Melancholia''

***EDIT***

Brak granic w pierwszej fazie

W pierwszej fazie metabolizmu informacyjnego zostaje wybrana zasadnicza postawa wobec otoczenia; świat otaczający, a także własna osoba przybiera określony koloryt. Ten nieświadomy wybór z góry określa rodzaj modeli rzeczywistości, jakie mogą się tworzyć w drugiej fazie metabolizmu informacyjnego. Nie może w niej wystąpić model przynależący do innego kolorytu. Na tym polega znane zjawisko, że w smutku wszystko widzi się ciemno, że jak do magnesu przyciągane są przykre wydarzenia, a odwrotnie -- w radości; to samo dotyczy uczuć miłości i nienawiści. W pierwszej fazie nie ma rozdzielenia na podmiot i przedmiot; koloryt uczuciowo-nastrojowy irradiuje na zewnątrz i do wewnątrz; nie ma granicy między podmiotem a przedmiotem, ten sam kolor jest tu i tam. Na tym polega dwukierunkowość uczuć.

Koloryt nastrojowo-uczuciowy nie ma granic przestrzennych. Nie istnieje tu zasadnicza granica między ,,ja'' a światem zewnętrznym. Smutek czy radość panują jednocześnie w świecie wewnętrznym, jak i zewnętrznym, miłość lub nienawiść są żywione jednocześnie do predmiotów otoczenia, jak też do własnej osoby. Lęk czuje się przed światem zewnętrznym, ale jednocześnie przed własnym wnętrzem.

To samo dotyczy granic czasowych. Nastroje i uczucia nie są ograniczone w czasie. Gdy komuś jest smutno, to smutek ogarnia nie tylko teraźniejszość, ale też przeszłość i przyszłość, a gdy wesoło, to i przeszłość maluje się w wesołych barwach, a przyszłość nęci swym jasnym blaskiem. Wydaje się wtedy, jakby miłość, lęk, nienawiść trwały wiecznie; nie dociera jakby do świadomości fakt, że nie tak dawno żywiło się uczucia diametralnie przeciwne, a wkrótce znów znak uczuć może się zmienić. Koloryt ma znak nieskończoności, złudny oczywiście, gdyż właśnie on bardzo oscyluje.

W tym zatarciu granic czasowo-przestrzennych kolorytu uczuciowo-nastrojowego uwidacznia się charakterystyczna cecha pierwszej fazy metabolizmu informacyjnego. Mianowicie jest to faza bezpośredniego kontaktu świata wewnętrznego ze światem zewnętrznym; kontakt ten może mieć znak dodatni lub ujemny, tj. prowadzić do jeszcze większego zespolenia lub odsunięcia się, niemniej jednak stanowi on jakby pierwsze zwarcie, w którym wszystko -- własne ,,ja'' i świat otaczający -- staje się jednością.

W stosunkach między ludźmi obserwuje się swoiste promieniowanie nastrojów i uczuć; przenoszą się one jak gdyby z jednej osoby na drugą. Mówi się o ,,udzielaniu się'' uczuć i nastrojów. Zjawisko to wymagałoby gruntowniejszego zbadania; możliwe, że brak granic czasowo-przestrzennych w pierwszej fazie metabolizmu informacyjnego nie jest tylko zjawiskiem subiektywnym, ale także obiektywnym. Nie jest wykluczone, że lepsze poznanie elektrofizjologii układu nerwowego w przyszłości rzuci pewne światło na ten fenomen. W taj kategorii zjawisk znajdują się też niewytłumaczalne, jak dotąd, zdolności telepatyczne i jasnowidzenia.

Oddalanie w drugiej fazie

Po pierwszej fazie zetknięcia się ze światem otaczającym, które ma w sobie coś z panteistycznego roztopienia się w świecie, następuje faza druga metabolizmu informacyjnego, w której dzięki większemu uaktywnieniu filogenetycznie młodszych i znacznie bogatszych struktur układu nerwowego wydłuża się ,,łuk odruchowy'' (odległość między bodźcem a reakcją) zarówno w sensie czasowym, jak i przestrzennym. Procesy metabolizmu informacyjnego w tej fazie oddalają się od środowiska zewnętrznego i wewnętrznego, rozgrywają się jak gdyby w pewnym dystansie w stosunku do tego, co dzieje się na zewnątrz i wewnątrz ustroju; dzięki temu oddaleniu łatwiej tworzą się różnorodne modele rzeczywistości.

Stosunek do rzeczywistości -- zarówno zewnętrznej, jak i wewnętrznej -- jest tu stosunkiem podmiotu do przedmiotu. Procesy metabolizmu informacyjnego dążą do opanowania rzeczywistości, do manipulowania nią. Zaostrza się granica między działającym podmiotem, a odbierającym to działanie przedmiotem, między ,,ja'', a światem otaczającym, a także światem wewnętrznym. Jednocześnie tworzą się granice w obrębie zarówno świata zewnętrznego, jak i wewnętrznego. Działanie nie może bowiem obejmować wszystkiego, tylko pewne określone wycinki rzeczywistości.

Działanie jest zwrócone przede wszystkim na zewnątrz, dlatego granice w świecie otaczającym są znacznie wyraźniejsze niż w świecie wewnętrznym. W tej fazie metabolizmu informacyjnego tworzy się przede wszystkim układ czasowo-przestrzenny i porządek przyczynowy. Działanie wymaga bowiem lokalizacji w przestrzeni i w czasie, a zasadnicza sekwencja ,,działam i obieram efekt własnego działania'' stanowi zasadnicze ogniwo wiązań przyczynowych w świecie wewnętrznym i zewnętrznym.
Ostatnio zmieniony środa 24 cze 2009, 17:49 przez anaplastyczny, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
kamilri
Posty: 2696
Rejestracja: wtorek 17 lip 2007, 12:04
Socjotyp: LII
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: kamilri » środa 24 cze 2009, 14:52

Zastanawia mnie ewentualne powiązanie pierwszej fazy z F, a drugiej z T... Ewentualnie w szerszym kontekście z elementami domniemanymi i ewidentnymi...

Choć to nie jedyna interpretacja która mi się nasuwa - mianowicie coś w stylu ,,działam i obserwuję fakt własnego działania'' jest to co ja nazywam odnoszeniem do rzeczywistości za które w bloku ego odpowiada kreatywna a w Super-Ego roli itd. ...

Bądź też można powiązać z N/S i T/F... Albo ewentualnie można też to określać na krzyż np. F - element drugiej fazy skupiony na pierwszej, T - element drugiej fazy skupiony na niej samej, itd. ...

Albo z kręgami...


Albo mieszanką tego wszystkiego wynikającą z socjotypu autora :D...
Socjonike tworzą nie abstrakcyjne podziały i modele, ale ich nałożenie na prywatne doświadczenie. Bo niezależnie od tego jak bardzo te podziały i modele odzwierciedlają rzeczywistość, to porządkują one owe doświadczenia.

Awatar użytkownika
anaplastyczny
Posty: 381
Rejestracja: czwartek 24 lip 2008, 17:16
Socjotyp: ILE

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: anaplastyczny » środa 24 cze 2009, 17:23

Chyba najbardziej z mieszanką wszystkiego. ;) Nie spodziewam się znaleźć bezpośredniego przełożenia tych faz na kategorie socjoniczne, choćby dlatego, że socjonikę budujemy na dychotomiach a pierwsza i druga faza nie są chyba symetryczną polaryzacją w stylu: świadomość-podświadomość itp. Niemniej jednak, mając Ne i Ti w ego, również nie mogłem obronić się przed pewnymi skojarzeniami. :D

1. Modele socjoniczne w większym stopniu przewidują przebieg pierwszej fazy (jakie będzie nasze początkowe nastawienie do jakiejś informacji), mniejszym stopniu drugiej, nie zajmują się natomiast wynikami drugiej fazy metabolizmu, czyli działaniami podejmowanymi przez nas w świecie zewnętrznym. Związane są do pewnego stopnia z ogólnym modelem rzeczywitości, jaki utrwala się w naszym umyśle pod wpływem powtarzających się wyborów w drugiej fazie, które z kolei ukierunkowywane są przez powtarzające się nastroje/odczucia w fazie pierwszej.

2. W temacie o energii ująłeś dualność jako wprowadzenie przy pomocy swoich silnych funcji rozróżnienia w pomiędzy słabymi funkcjami partnera. W kontekście tych cytatów określiłbym analogicznie tą relację, jako wprowadzenie (przez duala) takiego porządku zewnętrznego, który przyczynia się do zwiększenia (umocnienia) porządku wewnętrznego.

3. Większe skupienie na fazie pierwszej kojarzyłoby mi się z irracjonalnością, a na fazie drugiej z racjonalnością. W fazie pierwszej doświadczamy otoczenia bezpośrednio i nasze nastroje są ściśle związane ze zmianami w środowisku zewnętrznym, podczas gdy w fazie drugiej jesteśmy od tego środowiska bardziej oderwani i niezależni.
kamilri pisze:Choć to nie jedyna interpretacja która mi się nasuwa - mianowicie coś w stylu ,,działam i obserwuję fakt własnego działania'' jest to co ja nazywam odnoszeniem do rzeczywistości za które w bloku ego odpowiada kreatywna a w Super-Ego roli itd. ...
Czyli w szerszym rozumieniu wszystkie funkcje kontaktowe, czy też świadomie chciałeś wykluczyć te z kręgu witalnego?

Awatar użytkownika
kamilri
Posty: 2696
Rejestracja: wtorek 17 lip 2007, 12:04
Socjotyp: LII
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: kamilri » środa 24 cze 2009, 17:45

anaplastyczny pisze:socjonikę budujemy na dychotomiach
Nie nie budujemy :P... To że da się (mniejsza o efektywność tego) tak ją przedstawić i ty uważasz to za ciekawe, nie zmienia tego że o ile się orientuje Augusta stworzyła ją w oparciu o aspekty informacyjne... A zwłaszcza jeśli zastanawiamy się nad źródłami socjoniki to powinniśmy patrzeć na to w tym kontekście...
anaplastyczny pisze:2. W temacie o energii ująłeś dualność jako wprowadzenie przy pomocy swoich silnych funcji rozróżnienia w pomiędzy słabymi funkcjami partnera. W kontekście tych cytatów określiłbym analogicznie tą relację, jako wprowadzenie (przez duala) takiego porządku zewnętrznego, który przyczynia się do zwiększenia (umocnienia) porządku wewnętrznego.
Podoba mi się :D...

Pozostałe przyszły mi na myśl, ale nie będąc ich pewnym nie rozwijałem...
anaplastyczny pisze:Czyli w szerszym rozumieniu wszystkie funkcje kontaktowe, czy też świadomie chciałeś wykluczyć te z kręgu witalnego?
Kontaktowe...


Natomiast trochę pod inspiracją tego przyszło mi na myśl ładne rozróżnienie na temat ewidentnych domniemanych...

Ewidentne elementy skupiają się na samej informacji, domniemane na "atmosferze towarzyszącej ich przetwarzaniu"...

Z tego ładnie wynika zarówno pewność informacji na której się skupiają u ewidentnych i niepewność informacji na której się bezpośrednio nie skupiają u domniemanych jak i inne cechy np. N skupiając się na "atmosferze" odbioru kojarzy go z innymi podobnymi atmosferami - powstają łatwe skojarzenia, a F steruje swoim wnioskowanie w oparciu o przyjemną/nieprzyjemną jego atmosferę...

Ciekawie też w tym kontekście wyglądają przeciwne elementy - elementy bezwładne mogą się przestawić na odwrotne skupienie na atmosferze/informacji, natomiast kontaktowe weryfikują informacje pod swoim kontem w tym względzie więc takie przestawienie mało daje...

EDIT: I jeszcze nie wchodzenie sobie w kompetencje przez przesuwanie skupienia pod tym względem u duali...
Socjonike tworzą nie abstrakcyjne podziały i modele, ale ich nałożenie na prywatne doświadczenie. Bo niezależnie od tego jak bardzo te podziały i modele odzwierciedlają rzeczywistość, to porządkują one owe doświadczenia.

Awatar użytkownika
anaplastyczny
Posty: 381
Rejestracja: czwartek 24 lip 2008, 17:16
Socjotyp: ILE

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: anaplastyczny » środa 24 cze 2009, 18:07

kamilri pisze:Nie nie budujemy :P... To że da się (mniejsza o efektywność tego) tak ją przedstawić i ty uważasz to za ciekawe, nie zmienia tego że o ile się orientuje Augusta stworzyła ją w oparciu o aspekty informacyjne... A zwłaszcza jeśli zastanawiamy się nad źródłami socjoniki to powinniśmy patrzeć na to w tym kontekście...
Dobrze, moje stwierdzenie wynika z tego, że nie widziałem dotąd żadnego innego przemawiającego do mnie wyprowadzenia podstaw socjoniki. Podział na aspekty informacyjne w swojej istocie bazuje na dychotomiach: obieramy jakąś ogólną cechę informacji, która może przyjmować dwa stany (statyka/dynamika, obiekt/relacja, ewidetność/domniemaność) i generujemy kombinacje. Teoretycznie można dokonać od razu podziału na 8 części, pomijając podziały na 2, ale dowód zupełności i rozłączności takiego podziału byłby trudny.
Zresztą klasyfikacja funkcji psychicznych dokonana została przez Junga, który całą swoją psychologię analityczną opierał na różnych dualizmach (inna rzecz, że pewnie klasyfikował wszystko intuicyjnie i nie zajmował się dowodami poprawności ;)).

Awatar użytkownika
kamilri
Posty: 2696
Rejestracja: wtorek 17 lip 2007, 12:04
Socjotyp: LII
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: kamilri » środa 24 cze 2009, 18:21

anaplastyczny pisze:Dobrze, moje stwierdzenie wynika z tego, że nie widziałem dotąd żadnego innego przemawiającego do mnie wyprowadzenia podstaw socjoniki. Podział na aspekty informacyjne w swojej istocie bazuje na dychotomiach: obieramy jakąś ogólną cechę informacji, która może przyjmować dwa stany (statyka/dynamika, obiekt/relacja, ewidetność/domniemaność) i generujemy kombinacje. Teoretycznie można dokonać od razu podziału na 8 części, pomijając podziały na 2, ale dowód zupełności i rozłączności takiego podziału byłby trudny.
Wiem że podział elementów oparty jest o podwójne podziały, ale właśnie w tym sęk że nie ma żadnej pewności czy są one "zupełnie" rozłączne :P... A nawet jeśli to socjonika nie jest zbudowana w oparciu o dychotomie tylko w oparciu o elementy informacyjne wyróżnione za pomocą tych dychotomii... Natomiast o ile model A da się ładnie przedstawić za pomocą jego dychotomii to nie został stworzony za ich pomocą...

Po prostu socjonika jest zbudowana w oparciu o nałożenie 8 zależnych elementów w na 8 miejscowy model według określonych zasad w którym to modelu owe miejsca wzajemnie z sobą współpracują... Dychotomie nawet jeśli stanowią ważne elementy tworzenia zarówno modelu jak i elementów, to nie są sednem budowy jego samego...
Socjonike tworzą nie abstrakcyjne podziały i modele, ale ich nałożenie na prywatne doświadczenie. Bo niezależnie od tego jak bardzo te podziały i modele odzwierciedlają rzeczywistość, to porządkują one owe doświadczenia.

Awatar użytkownika
anaplastyczny
Posty: 381
Rejestracja: czwartek 24 lip 2008, 17:16
Socjotyp: ILE

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: anaplastyczny » środa 24 cze 2009, 18:38

kamilri pisze:Wiem że podział elementów oparty jest o podwójne podziały, ale właśnie w tym sęk że nie ma żadnej pewności czy są one "zupełnie" rozłączne :P...
Jeśli chodzi o same kryteria podziału, to w moim rozumieniu dają one podział ostry, rozłączny i dopełniający się do całości; dlatego możemy używać określenia ,,dychotomia''. Problemy może sprawiać względność niektórych kryteriów oraz możliwość oceny stanu konkretnej dychotomii jedynie przez porównanie z innymi obiektami.

Ja skłonny jestem widzieć w dychotomii nie tyle zasadę budowy socjoniki, ale zasadę sposobu myślenia, który doprowadził do powstania socjoniki. Nie będę jednak kruszył o to kopii; istnienie w systemie elementów wyprowadzonych bez odwoływania się do podwójnego podziału przemawia przeciwko takiemu spojrzeniu.

Podstawowa myśl była jednak taka, że jeśli podział na pierwszą i drugą fazę nie ma charakteru dychotyomii (a moim zdaniem nie ma), to bezpośredniego przełożenia na którąś z socjonicznych dychotomii (krąg mentalny/witalny itp.) mieć nie będzie mógł. Chociaż jak widać wyszukiwanie różnych analogii wychodzi nam całkiem nieźle. :D

Awatar użytkownika
kamilri
Posty: 2696
Rejestracja: wtorek 17 lip 2007, 12:04
Socjotyp: LII
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: kamilri » środa 24 cze 2009, 21:36

anaplastyczny pisze:Jeśli chodzi o same kryteria podziału, to w moim rozumieniu dają one podział ostry, rozłączny i dopełniający się do całości; dlatego możemy używać określenia ,,dychotomia''. Problemy może sprawiać względność niektórych kryteriów oraz możliwość oceny stanu konkretnej dychotomii jedynie przez porównanie z innymi obiektami.
Znaczy się na poziomie samych rozróżnień jak najbardziej, ale jak w głębić się w szczegóły... Powiedzmy że o ile jak najbardziej da się podzielić to naturą tego co my dla wygody dzielimy nie jest podział...
anaplastyczny pisze:Ja skłonny jestem widzieć w dychotomii nie tyle zasadę budowy socjoniki, ale zasadę sposobu myślenia, który doprowadził do powstania socjoniki. Nie będę jednak kruszył o to kopii; istnienie w systemie elementów wyprowadzonych bez odwoływania się do podwójnego podziału przemawia przeciwko takiemu spojrzeniu.
Nie wdaje mi się... Oczywiście odziedziczyliśmy coś po Jungu, ale podejrzewam że jednak Augusta nie myślała o tym w ten sposób...
anaplastyczny pisze:Podstawowa myśl była jednak taka, że jeśli podział na pierwszą i drugą fazę nie ma charakteru dychotyomii (a moim zdaniem nie ma), to bezpośredniego przełożenia na którąś z socjonicznych dychotomii (krąg mentalny/witalny itp.) mieć nie będzie mógł. Chociaż jak widać wyszukiwanie różnych analogii wychodzi nam całkiem nieźle. :D
A mi chodziło o to że moim zdaniem wiele podziałów socjonicznych ma podobny poziom charakteru dychotomii co ten podział na fazy...

Choć uważam że po prostu jest na innym poziomie złożoności niż te podziały socjoniczne, więc znajdziemy w nim całą ich masę... Nie wykluczam jednak że część tej masy znalazła się tam przez przypadek więc może da się coś dobrać...
Socjonike tworzą nie abstrakcyjne podziały i modele, ale ich nałożenie na prywatne doświadczenie. Bo niezależnie od tego jak bardzo te podziały i modele odzwierciedlają rzeczywistość, to porządkują one owe doświadczenia.

Awatar użytkownika
NoMatter
δ
Posty: 3847
Rejestracja: czwartek 12 cze 2008, 00:02
Socjotyp: IEE
Poprzedni login: nm
Kontakt:

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: NoMatter » środa 08 lip 2009, 21:27

W odpowiednim kontekście wszystko to nabiera odpowiedniego znaczenia.
Możesz rozwinąć?...
Pre-apocalyptic open-world survival horror.

ewutek
Posty: 751
Rejestracja: wtorek 17 lip 2007, 11:56
Socjotyp: LSI

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: ewutek » sobota 08 sie 2009, 00:08

anaplastyczny pisze:Koloryt ma znak nieskończoności, złudny oczywiście, gdyż właśnie on bardzo oscyluje.
Świadomość nieuchronności zmian i cykliczności nastrojów jest równie krzepiąca, co przytłaczająca. Przywiązywanie wagi do rzeczywistości obieranej przez pryzmat kolorytu danej emocji, (pomijając walor czysto wrażeniowy) nie ma dla mnie sensu. Jednak emocje to potęga i bywa, że nawet Pudzian wśród racjonalnych myśli musi się naszarpać, żeby przywrócić umysł do stanu obojętności.

Awatar użytkownika
Emjotka
Posty: 4788
Rejestracja: wtorek 17 lip 2007, 12:48
Socjotyp: SLI
Poprzedni login: Emjotka
Lokalizacja: Kraków (O-c Św.)

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: Emjotka » sobota 08 sie 2009, 01:53

kamilri pisze:Zastanawia mnie ewentualne powiązanie pierwszej fazy z F, a drugiej z T... Ewentualnie w szerszym kontekście z elementami domniemanymi i ewidentnymi...
Możesz wskazać, z którego miejsca w tekście miałoby to wynikać?
anaplastyczny pisze: choćby dlatego, że socjonikę budujemy na dychotomiach
Nie budujemy. ;) Potrafimy ją przedstawić na zasadzie dychotomii, ale nie jest to konieczną podstawą...
/Po napisaniu posta zauważyłam, że Kamilri już to wyjaśnił.../
anaplastyczny pisze: Nie spodziewam się znaleźć bezpośredniego przełożenia tych faz na kategorie socjoniczne
A mi coś chyba świta na ten temat. Ale póki co to ciąg luźnych skojarzeń, muszę się tym jeszcze pobawić.

ewutek pisze:
anaplastyczny pisze:Koloryt ma znak nieskończoności, złudny oczywiście, gdyż właśnie on bardzo oscyluje.
Świadomość nieuchronności zmian i cykliczności nastrojów jest równie krzepiąca, co przytłaczająca. Przywiązywanie wagi do rzeczywistości obieranej przez pryzmat kolorytu danej emocji, (pomijając walor czysto wrażeniowy) nie ma dla mnie sensu. Jednak emocje to potęga i bywa, że nawet Pudzian wśród racjonalnych myśli musi się naszarpać, żeby przywrócić umysł do stanu obojętności.
To strategia XXXjotów ;). Jak najmniejsza liczba e-mocji (zainteresowanym proponuję zajrzeć do słownika łaciny i sprawdzić, co oznacza motio / movere).


Dochodzę do wniosku, że socjonika ma w sobie o wiele więcej sensu, niż mi się wydawało...
[center]~~
Wielkość każdego zawodu polega może przede wszystkim na tym, że łączy ludzi: istnieje tylko jeden luksus prawdziwy - luksus związków ludzkich.
Pracując dla samych dóbr materialnych, budujemy sobie więzienie. Zamykamy się samotni ze złotem rozsypujący się w palcach, które nie daje nam nic, dla czego warto byłoby żyć.
~~[/center]

Awatar użytkownika
kamilri
Posty: 2696
Rejestracja: wtorek 17 lip 2007, 12:04
Socjotyp: LII
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: kamilri » niedziela 09 sie 2009, 11:18

Emjotka pisze:Możesz wskazać, z którego miejsca w tekście miałoby to wynikać?
Wynikać nie... To było luźne skojarzenie właściwie na podstawie pierwszych kilku zdań opisu pierwszej fazy + brak przeciwwskazań w drugiej...
Socjonike tworzą nie abstrakcyjne podziały i modele, ale ich nałożenie na prywatne doświadczenie. Bo niezależnie od tego jak bardzo te podziały i modele odzwierciedlają rzeczywistość, to porządkują one owe doświadczenia.

Awatar użytkownika
NoMatter
δ
Posty: 3847
Rejestracja: czwartek 12 cze 2008, 00:02
Socjotyp: IEE
Poprzedni login: nm
Kontakt:

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: NoMatter » czwartek 18 mar 2010, 02:01

Początek rozdziału z książki "Melancholie" Kępińskiego, dalszą część postaram się wrzucić później.

Metabolizm informacyjny


Dwa prawa biologiczne
Przyjemne i przykre

Z biologicznego punktu widzenia przeżycia psychiczne można podzielić na przyjemne i przykre . Pierwsze wiążą się z zaspokojeniem podstawowych potrzeb ustroju, drugie - z niedostatkiem tegoż zaspokojenia. W miarę jednak filogenetycznego, a także ontogenetycznego rozwoju potrzeby coraz bardziej stają się złożone, nieraz sprzeczne, toteż nie zawsze łatwo jest ustalić ich właściwą hierarchię. Potrzeby ustroju wiążą się z dwoma prawami biologicznymi: zachowania życia własnego i życia gatunku. Przyjemne jest to, co realizację tych dwóch praw umożliwia, a przykre, co jej przeszkadza.
Istnieje jednak między obu grupami potrzeb zasadnicza różnica; potrzeby związane z pierwszym prawem biologicznym bezwzględnie wymagają zaspokojenia, gdyż inaczej dochodzi do śmierci ustroju. Chodzi tu o własne życie, a to jest zawsze najważniejsze. Tej bezwzględnej konieczności nie ma w wypadku potrzeb drugiej grupy. Sam ustrój tu nie ginie; jeśli potrzeba nie zostanie zaspokojona, może zginąć gatunek, ale jednostek w gatunku jest tak wiele, że brak potomstwa jednej jednostki nie odbije się na życiu gatunku. Obserwujemy wszakże w przyrodzie dziwne zabezpieczenia jej drugiego prawa. Jednostka nieraz naraża własne życie dla zaspokojenia swego popędu seksualnego i zabezpieczenia życia gatunku. Dynamika potrzeb związanych z drugim prawem może więc przewyższać dynamikę potrzeb pierwszego prawa biologicznego.
Z wyjątkiem świata roślinnego, który czerpie swą energię głównie ze Słońca, w świecie ożywionym panuje raczej okrutne prawo: osobnik, by żyć, musi zabijać inne żywe istoty. Oczywiście może też sam być zabity, by stać się pożywieniem dla innych żywych istot. W ten sposób prawo zachowania własnego życia jest z góry obarczone ładunkiem uczuć negatywnych: lęku przed zagładą i agresji związanej z koniecznością zabijania innych żywych istot.
Jeśli pierwsze prawo biologiczne wyzwala postawy egoistyczne, własne życie bowiem trzeba zachować za wszelką cenę, to drugie prawo jest raczej altruistyczne, chodzi tu o życie gatunku i nieraz własne życie dla tego celu się poświęca. Pierwsze prawo wyzwala często negatywne uczucia wobec otoczenia; by żyć, trzeba inne żywe istoty życia pozbawiać, a jednocześnie bronić siebie przed atakami otoczenia. Świat otaczający jest tu wrogiem, którego musi się zniszczyć, by samemu nie być przez niego zniszczonym. Postawa "od" otoczenia (lęku i agresji) dominuje. "Czasoprzestrzeń" ustroju jest tu zamknięta. Ustrój jakby zamyka wszystko w sobie, dąży do tego, aby otoczenie wchłonąć w siebie, a dzięki temu żyć (tzn. jego własna negatywna entropia wzrasta kosztem negatywnej entropii otoczenia). Uczucia pozytywne, powstałe przy zaspokojeniu pierwszego prawa, nie promieniują na zewnątrz ani w sensie czasowym, ani przestrzennym. Są zamknięte w granicach ustroju, gdyż tylko potrzeby ustroju są nasycone, i w granicach aktualnej sytuacji, gdyż po stronie nasycenia znów trzeba walczyć o życie.
Drugie prawo mobilizuje pozytywne uczucia wobec otoczenia. Aby zaspokoić prawo zachowania gatunku, trzeba zbliżyć się do otoczenia (w postaci wybranego jego przedstawiciela) i ostatecznie zespolić się z nimi w akcie seksualnym. Dominuje postawa "do". Ustrój nie jest tu zamknięty w swojej "czasoprzestrzeni", lecz wychodzi na zewnątrz. Miłość jest wiecznym poszukiwaniem, dążeniem do pełnego zespolenia, w którym ustępują własne granice i łączą się ze sobą dwie żywe istoty, by dać życie nowej. Uczucia pozytywne wywołane zaspokojeniem drugiego prawa promieniują na zewnątrz w sensie czasowym i przestrzennym. Nie są skierowane do wewnątrz, ale na zewnątrz - do świata otaczającego, którego najważniejszym przedstawicielem jest partner seksualny, a także na potomstwo, które jest wynikiem szczytowego punktu postawy "do" otoczenia.
Nie zamykają się one w konkretnej sytuacji, ale sięgają w przyszłość. Biologicznym celem jest tu wszczepienie własnego porządku (planu genetycznego) w otoczenie. Dzięki temu wszczepieniu wzrasta negatywna entropia otoczenia. Dlatego drugie prawo jest "altruistyczne"; w pierwszym prawie istnieje sytuacja odwrotna - negatywna entropia otoczenia maleje na rzecz negatywnej entropii ustroju. U istot wyżej zorganizowanych cel drugiego prawa obejmuje też opiekę nad potomstwem, a u człowieka negatywna entropia (swoisty porządek), przenoszona na otoczenie, nie jest tylko porządkiem biologicznym, lecz też kulturowym. Człowiek przenosi w przyszłość nie tylko swoje geny, lecz także swoje wartości kulturowe.


Nasycenie i niedosyt

Uczucia przyjemne, wywołane zaspokojeniem pierwszego prawa biologicznego, nie promieniują na zewnątrz, są zamknięte w określonej "czasoprzestrzeni". "Czasoprzestrzeń" ta obejmuje aktualny stan ustroju, "tu i teraz" ustroju, nie sięga na zewnątrz ani w sensie czasowym, ani przestrzennym.
Uczucia przyjemne, wyzwolone nasyceniem głodu, ugaszeniem pragnienia, dopływem świeżego powietrza, zwycięstwem nad grożącą śmiercią itp., powstają na zasadzie kontrastu. Są tym silniejsze, im stan niezaspokojenia danej potrzeby był głębszy. Maleją one w miarę jak potrzeba zostaje nasycona. Radość jest tu krótkotrwała, trzeba na nowo podjąć walkę o prawo zachowania własnego życia, rodzą się nowe potrzeby. Przyjemny stan nasycenia zmienia się szybko w niepokój, wynikający z potrzeby ruchu, z konieczności wyjścia z aktualnej sytuacji.
Przyjemność jest tu nagrodą za wysiłek związany z utrzymaniem własnego życia. Nagroda nie może jednak trwać zbyt długo, gdyż życie wymaga bezustannego wysiłku. Każdy żywy ustrój żyje dzięki negatywnej entropii otoczenia; porządek otoczenia zmienia na swój własny. Przyjemność związana z nasyceniem potrzeb wynikających z prawa zachowania własnego życia jest krótkotrwałym momentem wytchnienia w tym bezustannym wysiłku. Spoczynek ten nie może jednak trwać zbyt długo, gdyż zwyciężyłaby entropia, własny porządek uległby rozluźnieniu i w końcu ustrój padłby ofiarą negatywnej entropii otoczenia.
Znanym faktem psychologicznym jest krótkotrwałość radości wynikającej z nasycenia potrzeb związanych z pierwszym prawem biologicznym. Szybko przychodzi stan nudy, niepokoju, potrzeby ruchu, dalszego działania. Te subiektywne uczucia przyjemne wywołane zaspokojeniem, są jak gdyby dowodem na to, że przyjemność nie może trwać długo, że aspektem życia jest wysiłek, zmiana, że nie można utrzymać ustroju w jednym punkcie "czasoprzestrzennym", ewolucja wymaga zmiany, ruchu i wysiłku.
Uczucia pozytywne, związane z zaspokojeniem pierwszego prawa biologicznego, są przede wszystkim skierowane do wewnątrz. Nie promieniują one na zewnątrz, nie łączą człowieka z jego otoczeniem; koncentrują się na osobie przeżywającej stan błogości, nasycenie. Czuje ona w takim momencie intensywniej radość istnienia, w nasyceniu podstawowej potrzeby jak gdyby pęcznieje, czuje się silniejsza od świata otaczającego. Wkrótce jednak przychodzi niepokój, jak długo stan ten trwać może, czy świat otaczający nie zniszczy chwili szczęścia. Zresztą samo uczucie szczęścia szybko słabnie gdyż jego działanie opiera się na zasadzie kontrastu, jest tym silniejsze, im bardziej przykry był poprzedzający odcinek czasu, w którym potrzeba związana z pierwszym prawem biologicznym narastała. Analogiczne uczucie nasycenia i przesytu przeżywa się przy zaspokojeniu potrzeb związanych z drugim prawem biologicznym, wydaje się jednak, że - mimo pewnych analogii w narastaniu i gaśnięciu uczuć w związku z zaspokajaniem potrzeb - struktura przeżyć jest odmienna.


Oscylacje sytości i niedosytu (rytm budowy i niszczenia)

Obserwując przeżycia związane z zaspokajaniem potrzeb wynikających z pierwszego prawa biologicznego, odnosi się wrażenie, że życie polega na ustawicznym pulsowaniu, na oscylacji między stanem nasycenia i niedosytu. Stan niedosytu pobudza do wysiłku i aktywności, a nasycenia - do odpoczynku i snu. W układzie autonomicznym oscylacje te podlegają dwóm odmiennym układom sterowniczym: współczulnemu i przywspółczulnemu.
Pierwszy mobilizuje ustrój do maksymalnej aktywności, do walki lub ucieczki, przemiana energetyczna jest skierowana na zewnątrz, ustrój niszczy swój własny porządek, by dzięki energii uzyskanej z przemiany negatywnej entropii w entropię móc działać. Działanie to w świecie zwierzęcym przejawia się przede wszystkim w formie ruchu. Procesy kataboliczne, czyli destrukcji, regulowane przez układ współczulny, mają swą przeciwwagę w procesach anabolicznych, czyli konstrukcji, regulowanych przez układ przywspółczulny. Dzięki nim wzrasta negatywna entropia ustroju, procesy budowy biorą górę nad procesami zniszczenia.
Dialektyka procesów budowy i zniszczenia, rodzenia się i umierania, charakterystyczna dla wszystkiego co żywe, ma swój model w rytmie dnia i nocy, czyli aktywności i spoczynku, czuwania i snu. Aktywności jest związana z przewagą procesów destrukcyjnych (katabolicznych), a odpoczynek - z przewagą procesów budowy (anabolicznych). Co się tyczy metabolizmu energetycznego, to przedział ten występuje dość wyraźnie. Noc jest do budowania, a dzień do niszczenia.
Pre-apocalyptic open-world survival horror.

Awatar użytkownika
Emjotka
Posty: 4788
Rejestracja: wtorek 17 lip 2007, 12:48
Socjotyp: SLI
Poprzedni login: Emjotka
Lokalizacja: Kraków (O-c Św.)

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: Emjotka » czwartek 18 mar 2010, 02:43

enem pisze: Oscylacje sytości i niedosytu (rytm budowy i niszczenia)

Obserwując przeżycia związane z zaspokajaniem potrzeb wynikających z pierwszego prawa biologicznego, odnosi się wrażenie, że życie polega na ustawicznym pulsowaniu, na oscylacji między stanem nasycenia i niedosytu. Stan niedosytu pobudza do wysiłku i aktywności, a nasycenia - do odpoczynku i snu. W układzie autonomicznym oscylacje te podlegają dwóm odmiennym układom sterowniczym: współczulnemu i przywspółczulnemu.
Pierwszy mobilizuje ustrój do maksymalnej aktywności, do walki lub ucieczki, przemiana energetyczna jest skierowana na zewnątrz, ustrój niszczy swój własny porządek, by dzięki energii uzyskanej z przemiany negatywnej entropii w entropię móc działać. Działanie to w świecie zwierzęcym przejawia się przede wszystkim w formie ruchu. Procesy kataboliczne, czyli destrukcji, regulowane przez układ współczulny, mają swą przeciwwagę w procesach anabolicznych, czyli konstrukcji, regulowanych przez układ przywspółczulny. Dzięki nim wzrasta negatywna entropia ustroju, procesy budowy biorą górę nad procesami zniszczenia.
Dialektyka procesów budowy i zniszczenia, rodzenia się i umierania, charakterystyczna dla wszystkiego co żywe, ma swój model w rytmie dnia i nocy, czyli aktywności i spoczynku, czuwania i snu. Aktywności jest związana z przewagą procesów destrukcyjnych (katabolicznych), a odpoczynek - z przewagą procesów budowy (anabolicznych). Co się tyczy metabolizmu energetycznego, to przedział ten występuje dość wyraźnie. Noc jest do budowania, a dzień do niszczenia.
+ jeden tekst więcej do wyjaśnienia Czekoladzie, czemu tak mi się wydaje :)
Dzięki.
[center]~~
Wielkość każdego zawodu polega może przede wszystkim na tym, że łączy ludzi: istnieje tylko jeden luksus prawdziwy - luksus związków ludzkich.
Pracując dla samych dóbr materialnych, budujemy sobie więzienie. Zamykamy się samotni ze złotem rozsypujący się w palcach, które nie daje nam nic, dla czego warto byłoby żyć.
~~[/center]

Awatar użytkownika
NoMatter
δ
Posty: 3847
Rejestracja: czwartek 12 cze 2008, 00:02
Socjotyp: IEE
Poprzedni login: nm
Kontakt:

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: NoMatter » sobota 20 mar 2010, 19:43

Można powiedzieć że funkcje akceptujące to rozpad skierowany na zewnątrz (np. rozbijanie środowiska by wydobyć jakiś element informacji) i ład do wewnątrz (np. budowanie struktur w mózgu), zaś f. produkujące rozpad skierowany do wewnątrz (np. rozpad wiązań by otrzymać energię) i ład na zewnątrz (np. budowa informacji w środowisku)

EDIT: w sumie mówimy o metabolizmie energo - informacyjnym, więc:
akceptująca - energia na zewnątrz, informacja do wewnątrz; produkująca energia do wewnątrz, informacja na zewnątrz.
[hr][/hr]EDIT3: nie podoba mi sie to jednak, takie spojrzenie jest ograniczone
lepiej już to zrobić tak:

cechy "wewnętrzne" , jaki ma "potencjał" - energia

Pierwsza faza: energia układu (zewnętrza... :D) na zewnątrz - na organizm (próba wyrównania entropii układu, prawo zachowania energii) , energia organizmu (wewnętrza :D) do wewnątrz ('zbijanie' energii mające przeciwdziałać rozpadowi spowodowanemu natarciem układu na organizm)
Druga faza: energia organizmu na zewnątrz - na układ (zmiana układu energetycznego ośrodka mająca na celu 'łatwiejsze', 'lepsze', 'bardziej efektywne' układanie się organizmu) energia układu do wewnątrz - na siebie (wyrównanie poziomu energii w układzie nacieranym przez organizm)

cechy "zewnętrzne" świata, jego ułożenie, strukturyzacja, itd. - informacja

Pierwsza faza: informacja układu na zewnątrz (ekspansja struktury układu (wysyłanie informacji przez układ ;)), informacja organizmu do wewnątrz (organizacja wewnętrznej struktury (odbiór informacji))
Druga faza: informacja organizmu na zewnątrz (strukturyzacja układu dla swoich potrzeb, kreacja informacji), informacja układu do wewnątrz (reorganizacja struktury)

Jak to pisałem skojarzyło mi się coś ciekawego:
SpoilerShow
Ciekawie można by było to odnieść do korpuskularno - falowej natury materii, fala jest energią, materia to struktura :czekolada:
[hr][/hr]
Zastanawiam się czy nie można by było podzielić dychotomią wewnątrz/zewnątrz całego modelu A :hm: tj. krąg metnalny -- "zewnątrz" umysłu - świadomość, krąg witalny -- "wewnątrz" umysłu - podświadomość; bloki ego i s-id -- zorientowanie na świat zewnętrzny, bloki s-ego i id -- zorientowanie na świat wewnętrzny, poprawę swojego myślenia itd. itp...

EDIT2: idąc dalej tym tropem faza pierwsza - akceptowanie, faza druga - produkowanie.
Pre-apocalyptic open-world survival horror.

Awatar użytkownika
Emjotka
Posty: 4788
Rejestracja: wtorek 17 lip 2007, 12:48
Socjotyp: SLI
Poprzedni login: Emjotka
Lokalizacja: Kraków (O-c Św.)

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: Emjotka » niedziela 21 mar 2010, 00:54

Przeczytałam to 3 razy i nadal nie wiem, czy do końca rozumiem ;). Bo średnio umiem to połączyć z tym, że układ-organizm sam jest morfizacją informacji genetycznej. Układam sobie mechanizm, który opisujesz, ale nie potrafię go wprawić w ruch :hm: . Muszę to jeszcze przemyśleć...
[center]~~
Wielkość każdego zawodu polega może przede wszystkim na tym, że łączy ludzi: istnieje tylko jeden luksus prawdziwy - luksus związków ludzkich.
Pracując dla samych dóbr materialnych, budujemy sobie więzienie. Zamykamy się samotni ze złotem rozsypujący się w palcach, które nie daje nam nic, dla czego warto byłoby żyć.
~~[/center]

Awatar użytkownika
NoMatter
δ
Posty: 3847
Rejestracja: czwartek 12 cze 2008, 00:02
Socjotyp: IEE
Poprzedni login: nm
Kontakt:

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: NoMatter » niedziela 04 kwie 2010, 14:27

Trochę się narobiłem przy tym:
Antoni Kępiński - Melancholia - Metabolizm Informacyjny
Pozwoliłem sobie zrobić lekką korektę ;)

Jeśli ktoś zauważy gdzieś błąd (co jest możliwe), proszę o PW ^^


EDIT: gdyby plik zniknął z serwera proszę o pw
Ostatnio zmieniony sobota 29 maja 2010, 14:20 przez NoMatter, łącznie zmieniany 1 raz.
Pre-apocalyptic open-world survival horror.

Awatar użytkownika
Emjotka
Posty: 4788
Rejestracja: wtorek 17 lip 2007, 12:48
Socjotyp: SLI
Poprzedni login: Emjotka
Lokalizacja: Kraków (O-c Św.)

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: Emjotka » poniedziałek 05 kwie 2010, 22:53

Dziękować, dobry człowieku - po powrocie do Kraka się za to wezmę. ;)
[center]~~
Wielkość każdego zawodu polega może przede wszystkim na tym, że łączy ludzi: istnieje tylko jeden luksus prawdziwy - luksus związków ludzkich.
Pracując dla samych dóbr materialnych, budujemy sobie więzienie. Zamykamy się samotni ze złotem rozsypujący się w palcach, które nie daje nam nic, dla czego warto byłoby żyć.
~~[/center]

Awatar użytkownika
carlos
α
Posty: 2460
Rejestracja: środa 03 cze 2009, 20:36
Socjotyp: SEI
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Metabolizm informacyjny Kępińskiego, a socjonika

Post autor: carlos » sobota 18 paź 2014, 09:13

1. Wstęp

Lektura fragmentów "Schizofrenii" zmusza do pewnych refleksji na temat rozumienia metabolizmu informacyjnego przez Kępińskiego, oraz może naprowadzić na wnioski mówiące o tym co tak naprawdę A. Augusta zaczerpnęła od Kępińskiego i wzięła do socjoniki.


2. Niewłaściwe rozumienie metabolizmu energetyczno-informacyjnego

Na początek wyjaśnienie niewłaściwego rozumienia metabolizmu energetyczno-informacyjnego. Przyjrzyjmy się temu pojęciu. Sugeruje ono, że Kępiński zakładał istnienie jakiegoś mechanizmu przemiany informacji w energię i odwrotnie. Nic bardziej mylnego. Kępiński wiedział, że energii nie da się wyprodukować z samej informacji, znał zasadę zachowania energii. Można powiedzieć, że przyjęcie konkretnej informacji może skutkować zużyciem przez organizm większej lub mniejszej ilości energii, jednak nigdy wytworzeniem energii w sensie fizycznym. Czym zatem jest słynny metabolizm energetyczno-informacyjny?
  • 2.1 Metabolizm energetyczny

    Nazwę metabolizm energetyczno-informacyjny, bądź informacyjno-energetyczny, stosował on do zbiorczego opisu dwóch oddzielnych metabolizmów dokonujących się w żywej istocie. Mamy więc najpierw bardziej podstawowy dla życia metabolizm energetyczny. Wydaje się, że Kępiński był świadomy Einsteinowskiego materia = energia, i mianem metabolizmu energetycznego określał to, co nazywa się dziś popularnie przemianą materii. A więc, atomy układające się w organizmy według praw zapisanych w DNA, wchłaniane do organizmu, następnie w procesach fizjologicznych wymianiane na inne atomy, z uwalnianiem energii zawartej w wiązaniach chemicznych w tle. To nic innego jak fizjologiczne działanie organizmu jako układu otwartego, który musi przyjąć materię, aby się częściowo odbudować i funkcjonować, a następnie wydalić produkty uboczne.

    Kępiński zwraca uwagę na strukturę - mimo iż w ciele wszystkie atomy są wymienione co jakiś czas na inne, to struktura którą tworzą - organizm konkretnego człowieka - pozostaje ta sama. Zwraca też uwagę na to, że proces metabolizmu energetycznego jest zautomatyzowany, dzieje się w dużej mierze sam - nie trzeba podejmować żadnego wysiłku, aby struktura jaką jest ciało pozostała sobą co do istoty, mimo stałej wymiany materii.

    2.2 Metabolizm informacyjny

    Drugi rodzaj przemiany, jaka jest charakterystyczna dla organizmu, Kępiński nazwał metabolizmem informacyjnym. Opisuje ten metabolizm jako w pełni analogiczny do energetycznego. W swojej pracy zauważył, że jest konieczny dla życia, podobnie jak ten energetyczny. Organizm jest tu traktowany jak odrębny od otoczenia układ oddzielony granicą, który może odbierać z otoczenia sygnały - inaczej informacje, lub bodźce. Informacje wchodzą do układu - są odbierane przez zmysły, następnie następuje ich skomplikowana obróbka w psychice. Być może część dawnej informacji wypełniającej psychikę jest zastępowana nową, tworzą się nowe połączenia i skojarzenia. To wszystko popycha człowieka do rożnego rodzaju reakcji - ruchu, bezruchu, wypowiedzi, milczenia, zdobywania, obrony - generalnie jakiegokolwiek działania lub zaniechania działania. Mamy więc informację na wejściu do układu, jej obróbkę przez układ i reakcję układu.

    Kępiński ponownie zwraca uwagę na strukturę. Tak jak struktura ciała danego człowieka się nie zmienia, pomimo iż zmieniają się atomy je budujące (wiemy, że to dalej ta sama osoba, poznajemy jej twarz etc.), tak samo struktura psychiki się nie zmienia, choć napływają do niej stale nowe informacje, zmieniają się i aktualizują. Jednak struktura - sposób przetwarzania informacji pozostaje ten sam.
3. Socjonika

Teraz już możemy się domyślić, jaką część z rozważań Kępińskiego, Auszra Augusta miała na uwadze tworząc socjonikę. Jak widzimy mamy tu:

1) koncepcję psychiki jako układu przyjmującego informacje i reagującego na nie;
2) koncepcję, że struktura tego układu przetwarzającego informacje jest niezmienna dla danej osoby, choć informacje ją wypełniające mogą się zmieniać.

W automatyce powiedzielibyśmy, że transmitancja (lub macierz ewolucji) układu pozostaje niezmienna, choć zależnie od tego jaki sygnał podłączymy na wejściu, reakcja na wyjściu będzie różna.
"Ostateczne [i największe] szczęście człowieka zasadza się na czołowym i zarazem najbardziej istotnym działaniu człowieka; jak wiadomo, jest nim działanie władzy myślenia, czyli myśli." --św Tomasz z Akwinu
moje wiersze

Awatar użytkownika
carlos
α
Posty: 2460
Rejestracja: środa 03 cze 2009, 20:36
Socjotyp: SEI
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Metabolizm informacyjny według Antoniego Kępińskiego

Post autor: carlos » piątek 04 sty 2019, 08:23

Na stronie głównej dodany jest poddział "Metabolizm informacyjny": http://socjonika.pl/#!Wprowadzenie_do_MI
"Ostateczne [i największe] szczęście człowieka zasadza się na czołowym i zarazem najbardziej istotnym działaniu człowieka; jak wiadomo, jest nim działanie władzy myślenia, czyli myśli." --św Tomasz z Akwinu
moje wiersze

ODPOWIEDZ